Im dalej w las konsekwencji “COVID-19” tym…ciemniej. Czyli kolejne zagrożenia dla biznesu na horyzoncie.

  • Jak z pozoru dobra oferta przejęcia spółki X może okazać się zupełnie niekorzystna?
  • Dlaczego warto weryfikować potencjalnych kontrahentów? 
  • Co to jest zabezpieczenie fizyczne transakcji i czy powinniśmy się obawiać ‘zamaskowanych bandytów’?

Mamy kilka przykładów na gorąco.

Trzy zdarzenia z ostatnich tygodni, które pokazują w jaki sposób pandemia zmieniła rzeczywistość związaną z bezpieczeństwem. 3 ze świata przedsiębiorców, a na koniec przykład spoza biznesu (chociaż zależy jak na to spojrzeć),  mała ciekawostka prosto z Ugandy.

Ale od początku.

Kilkanaście dni temu zwrócił się do nas pewien przedsiębiorca, który jak się okazało jest zainteresowany zakupem dużej spółki, dotychczas konkurującej z nim w branży, w której działa już od kilkunastu lat. Trafił do nas trochę przez przypadek. Skorzystanie z naszych usług polecił mu jego prawnik, który jak się okazało kierowany jakimś przeczuciem doradził mu, aby przed zaangażowaniem sporego kapitału w zakup przedmiotowej spółki, zbadał jej faktyczną sytuację finansową i sytuację panującą w tej organizacji. Już pierwsze nasze działania potwierdziły to, że przeczucia prawnika nie myliły (dobrze mieć takiego prawnika i jeszcze go słuchać). Rzeczona spółka według ostatniego sprawozdania ujawnionego w KRS miała być w doskonałej kondycji finansowej oraz m.in. być właścicielem cennych dla naszego klienta nieruchomości, w dodatku posiadających wszelkie wymagane przez prawo zezwolenia pozwalające na przystąpienie do realizacji na nich sporych inwestycji, co było głównym celem   naszego klienta. 

Jak się okazało potencjalny sprzedawca, którym była czteroosobowa grupa udziałowców „trochę przesadziła” jeżeli chodzi o aktualność danych ofertowych. Już kilkudniowe działania podjęte przez ABD wykazały, że nieruchomości co prawda są ale w związku z dużymi, przeterminowanymi zobowiązaniami spółki, trwa proces zmierzający do ustanowienia na tych nieruchomości wpisów hipotecznych, a o pozwolenia budowlane dopiero wystąpiono i to czy zostaną udzielone stoi pod dużym znakiem zapytania. Sprzedający liczyli tu najwidoczniej na to, że ustalenie tych faktów, w związku z ograniczeniami w pracy sądów oraz odpowiednich urzędów będzie dla naszego klienta niemożliwe. Sytuacja finansowa spółki także różni się dość znacznie od tej jaka wynika z ostatniego sprawozdania złożonego w KRS-ie bowiem to sprawozdanie, zgodnie zresztą z obowiązującym prawem, złożone w 2019 roku dotyczyło oczywiście 2018 roku. W chwili obecnej realizujemy dla naszego klienta działania, które mają doprowadzić do ujawnienia wszystkich „przeoczonych” przez sprzedającego faktów mających wpływ na wartość rzekomo bardzo wartościowej spółki.

Innym zjawiskiem zaobserwowanym w ostatnim czasie jest wzrastająca ilość zwracających się do nas klientów, zainteresowanych weryfikacją biznesową kontrahentów oraz pomocą w fizycznym zabezpieczeniu dokonywanych przez nich transakcji. Jak się okazuje, realizując takie zlecenia coraz częściej nasze sprawdzenia kończą się udzielaniem negatywnej rekomendacji dla weryfikowanego kontrahenta ponieważ coraz częściej okazuje się, że nie jest on tak naprawdę w stanie sprostać warunkom planowanego kontraktu ponieważ np. nie jest w posiadaniu oferowanego towaru lub wystarczających środków na jego zakup, z reguły opiera się bowiem na zasadzie „jakoś to będzie” i „może w międzyczasie zarobię, to zapłacę”. Coraz częściej mamy także do czynienia z oszustami, z reguły działającymi w ramach zorganizowanych grup przestępczych liczącymi na to, że uda się swojego kontrahenta doprowadzić do niekorzystnego dla niego rozporządzenia mieniem. 

A o co chodzi z tym fizycznym zabezpieczeniem transakcji?

Kilka dni temu dostaliśmy informację, że transport z dużą ilością środków antywirusowych, wartości kilkuset tysięcy złotych, został wraz z TIR-em go przewożącym, przejęty w trasie przez zamaskowanych bandytów (swoją drogą dziś określenie „zamaskowany bandyta” brzmi… powiedzmy dziwnie). Dzisiaj okazuje się, że z takimi zdarzeniami mamy do czynienia coraz częściej. W tej sytuacji coraz więcej pracy mają nasi „komandosi”. Ale w świetle najnowszych, docierających do nas informacji, aby np. w pełni zapewnić bezpieczeństwo transportu konieczne jest angażowanie większej ilości naszych specjalistów, bo chociaż w równych siłach bylibyśmy o nich spokojni nawet gdyby mieli zmierzyć się z rosyjskim Specnazem, to oczywiście w pojedynkę nie podejmą działań przeciwko nieraz kilkunastu uzbrojonym napastnikom. Niestety ostatnio zbieramy sygnały, że takie kilkunastoosobowe grupy trudnią się procederem napadów na TIR-y przewożące cenny (głównie związany ze zwalczaniem COVID-19) towar.

Ostrzegamy więc wszystkich, przede wszystkim, przed publicznym afiszowaniem się z planami takich transportów.

Cztery dni temu, za pośrednictwem Partnerskich Klubów Biznesu skontaktował się z nami przedsiębiorca, który od rana ze zdziwieniem odbierał maile i telefony od m.in. szpitali i innych instytucji z zamówieniami na hurtowe ilości strojów chroniących przed koronawirusem. Okazało się, że na rynku pojawiły się takie stroje zaopatrzone w sfałszowane certyfikaty jego firmy. Dzisiaj, w wyniku naszych działań, sprawą zajmują się już odpowiednie służby.

No i na koniec obiecana ciekawostka z Ugandy

Jakieś cztery tygodnie temu, znajomy wrzucił na Facebooku pytanie – czy ktoś ma jakikolwiek kontakt z Ugandą? Potrzebna pilna pomoc!!!

Okazało się, że pewna fundacja od kilku lat organizuje „adopcję dzieci na odległość”, a znajoma naszego znajomego, za pośrednictwem tej fundacji została mamą czworga ugandyjskich dzieci. Niestety od tygodnia nie miała żadnego kontaktu nie tylko z dziećmi (dotychczas, za pośrednictwem internetowych komunikatorów był regularny), ale także ze znajdującym się właśnie w Ugandzie sierocińcem. W „Fundacji” dowiedziała się, że z powodu COVID-19 sierociniec zamknięto, a dzieci musiały być umieszczone u „krewnych”. Uruchomiliśmy więc nasze „afrykańskie” kontakty i pomoc została udzielona. Dzięki niej, znajoma znajomego dowiedziała się, że dzieci, które pokochała wcale nie są sierotami, a przekazywane przez nią od kilkunastu miesięcy środki tak naprawdę dają utrzymanie jakiejś ugandyjskiej rodzinie. Ot taki pomysł na uzyskanie źródła dochodów. 

Jak widać sporo się dzieje, a będzie tego więcej…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *